Strona główna

 Kilka słów biografii

 Nic nie jest trudne ...

 Jedno jest słońce ...

 Listy przyjaciół

 Modlitwa

 

  JEDNO JEST SŁOŃCE WŚRÓD MROKÓW...

Bardzo lubię obserwować wschodzące słońce. Kiedy was widzę, myślę o tym, bo także wy jesteście jak słońce, które wschodzi, które pragnie przynieść swojemu otoczeniu trochę światła. Wokół was naprawdę rozchodzi się światło. Aby to zrozumieć, wystarczy spotkać się z wami, wystarczy was posłuchać, przybliżyć się do was. Przecież także wasze mamy niejednokrotnie mówią do was: "jesteś moim światłem, moim słoneczkiem"

Jan Paweł II



  DZIECKO

I
Wśród wszystkich smutków świata,
wśród wszystkich radości ziemi
jedna jest róża bez cierni
najcudniejsza pomiędzy cudnemi...

Jeden jest uśmiech bez cienia
i jedna jest słodycz bez jadu -
Jeden jest owoc radości
z ziemskiego rajskiego sadu...

Jedno jest słońce wśród mroków,
co na nas czyhają zdradziecko...
Ten uśmiech, ten cud, to słońce,
ta radość, ta słodycz - to dziecko!

II
Ziemia by była piekłem,
przepełnionem wieczystą żałobą, -
gdyby jej swoim uśmiechem
w raj nie zmieniło bobo!

Słońce - wesele nieba -
byłoby ciemniejsze od mroku, -
gdyby nie światłość co błyszczy
w ślepeczkach tego uroku...

A wszystkie głosy świata
brzmiałyby jak głos przekleństwa, -
gdyby jednego głosiku
zabrakło: szczebiotu maleństwa...

(Julian Ejsmond - 1892-1930)


Ten pełen ciepła wiersz polskiego poety, bajkopisarza, liryka i tłumacza, ojca wędruje ze mną wiernie od pierwszych lat Chrystusowego Kapłaństwa. Otrzymałem tę wielką łaskę służby Chrystusowi Panu w duchowej rodzinie wielkiego przyjaciela dzieci i młodzieży - św. Jana Bosko (1815-1888). W jednym z Międzynarodowych Dni Dziecka byłem uczestnikiem pięknej i wzruszającej Akademii słowno - muzycznej poświęconej w polskiej telewizji naszym Najmłodszym Milusińskim. Od samego początku programu urzekła mnie artystyczna interpretacja utworu Juliana Ejsmonda w wykonaniu aktorki Lucyny Winnickiej. Uśmiechnięta przez łzy wykonawczyni włożyła całe swe serce w pochwalny hymn poety na cześć najmniejszych a jednocześnie największych Przyjaciół Pana Boga - Dzieci. Dzięki temu utworowi zrozumiałem wyraźniej dlaczego Pan Jezus swoją Boską i Ludzką Miłością w tak szczególny sposób obdarzył dzieci. Do tych niezwykle umiłowanych i uprzywilejowanych Dzieci Bożych z pewnością należało francuskie Dziecko - Służebnica Boża - Anna de Guigné. Kiedy czytam natchnione słowa poety "o róży bez cierni" myślę natychmiast o jej apostolskiej akcji zbierania "róży bez cierni". Polegała ona na radosnym spełnianiu dziecięcych ofiar i wyrzeczeń ku czci Matki Najświętszej - Królowej Różańca Świętego. Kiedy wraz z poetą rozmyślam "o słońcu wśród mroków, co na nas czyhają zdradziecko..." przychodzi mi na myśl czteroletnia Ania pocieszająca swą Matkę po otrzymaniu telegraficznej wiadomości wieszczącej śmierć męża Jakuba. Ojciec Anny i trojga jej młodszego rodzeństwa odszedł on do Pana Wieczności z pola walki 22. 7. 1915 w ataku na Lingenkopf w alzackim Vogesen. Kiedy rozważam słowa wiersza o "światłości błyszczącej w ślepeczkach tego uroku",to cisną mi się słowa opisu własnej córki dokonanej przez najlepiej znającą ją jej Matkę Antoinette Guigné:"Czystość, która promieniowała ze spojrzenia Anny, wzbudzała głęboki szacunek". Mógłbym się także w jednym zgodzić z rodzimym poetą, że: "Bez szczebiotu maleństwa...wszystkie głosy świata brzmiałyby jak głos przekleństwa". Lecz tak się nigdy nie stanie! Dlaczego? Ponieważ wierzę niezachwianie wraz z Świętym O. Pio (25. 5. 1887-23. 9. 1968) - "Modlitwy dzieci zbawią świat". Czyż potwierdzenie tych proroczych słów franciszkańskiego męża modlitwy nie znajdujemy w życiu modlitewnym naszej Młodziutkiej Kandydatki do chwały ołtarzy? O czym może także świadczyć jej skuteczny apostolat modlitw i cierpień w intencji polecanych jej grzeszników nawracających się w ostatniej chwili na łożu śmierci? Z pełną świadomością i z całą ufnością Dziecka Bożego Anna de Guigné prowadziła z Zbawicielem swój modlitewny dialog w intencji biednych duchowo - zatwardziałych grzeszników. Jej wychowawczyni Magdalena Bassett stwierdziła z całym przekonaniem: "Anna pragnęła, aby Jezus był kochany i aby Mu służono. Jej oczy napełniały się łzami, kiedy słyszała o niewdzięczności ludzi wobec naszego Zbawiciela..." Jakże podobne są pragnienia prawdziwych Przyjaciół Pana Jezusa! Czyż tak wspomniane serdeczne pragnienie i ból rozmodlonej Małej Francuzki nie przypominają podobnych pragnień i bólu świętego Franciszka z Asyżu (1181-1226) wołającego na ulicach rodzinnego, wzbogacającego się w szybkim tempie miasta: "Miłość nie jest kochana! Miłość nie jest kochana! Miłość nie jest kochana!"? Czyż echa słów wychowawczyni Anny nie znajdujemy z łatwością w słusznym spostrzeżeniu Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus: "Od zwolenników świata Jezus doznaje tylko niewdzięczności i obojętności, a pomiędzy swymi uczniami mało znajduje - niestety - serc, które oddają Mu się bez zastrzeżeń, które rozumieją całą czułość Jego nieskończonej miłości" (B, IV)?


Autorem tekstów jest ks. dr Bogdan Walczykiewicz SDB, e-mail do autora - Woźniaków - e-mail do administratora strony